Jak króliki kurwa, jak króliki.. 2012-05-17 13:29:07

Dzisiaj jeden z pracowych koleżków oznajmił że będzie ojcem.. (nie piszę który – niech się sam we wszystkich kręgach chwali..)
W ramach nowiny przyniósł też słodkości dla których wszyscy obecni zebrali się w przeszklonym bufecie..


- Teraz to wszystkim rodzą się dzieci – Gaduła też się spodziewa lada miesiąc..
- Nie wszyscy tylko wy we dwójkę..

- Jakie to ciasto? – zapytał wiadomo kto..
- Kajmakowe..
- Kajmakowe?!?.. Noo może..
- K już nie narzekaj – stopujemy go razem z J.
- Zawsze coś krytykujesz, szczególnie na drugi dzień. Raz ryba ma ości, raz ciasto za słodkie, raz kelnerzy zachowywali się jak by chcieli już wychodzić (było chwilę przed zamknięciem lokalu..).
K już nie krytykował. Dokończył swój kawałek ciasta i zagryzł rzodkiewką na zmianę smaku..

A ... wielkie GRATULACJE..

skomentuj (0)

Zasłyszane.. 2012-05-11 17:07:49

Facetowi żona zaczęła mówić przez sen.
Jakieś jęki i imię Rysiek...
Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego
wniosku.
Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał, że wychodzi do pracy i schował się w
szafie.
Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się,
perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka.
W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek...
Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem
bóstwo.
Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek ma klasę!".
Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy,
najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie. Facet w szafie myśli:
"K...wa, ale ten Rysiek, to jednak jest
zajebisty!".
Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu
krateczka-kaloryfer, wysportowany, a na klacie grają mięśnie.
Facet w szafie myśli: "[motyla noga], ten Rysiek, to ekstra gość!". Rysiek zdejmuje
super-trendy bokserki, a tu pała aż do kolan. Facet w szafie myśli: "O żesz
k...wa, Rysiek to zajebisty buhaj!" W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną
i pojawia się brzuch z cellulitisem i obwisłe piersi aż do pasa. Facet w
szafie myśli:
"Ja pier...! Ale wstyd przed Ryśkiem".

skomentuj (0)

Bezwietrzny dzień.. 2012-05-10 14:47:41

- Kurwa, mam dość tego zawodu.. – klnie poirytowany brakiem kasy Gaduła.
- Chyba zostanę alfonsem - kombinuje dalej
- To co? Jednak córka.. – wypaliłem bez zastanowienia nawiązując do stanu błogosławionego w jakim obecnie znajduje się Żona Gaduły.

- Ile potrwa taka robota? – zapytuje Gadułę M, którego wcześniej pytał Wielki.
- A co, może ze Szramą zrobicie to popołudniami?
- A chętnie bym popracował na świeżym powietrzu i trochę się poopalał w tym słonku – odpowiedział M zerkając na swoje blade rączki..
- Tylko wybieraj bezwietrzny dzień żeby cię wiatr nie porwał..  – nie tylko z tych z nadwagą można się pośmiać..

skomentuj (0)

Gadułowe grilowanie... 2012-04-30 11:07:59

Z nowości personalnych, to już od tygodnia nie pracuje z nami Mieczu. Tym samym prowadzę wszystkie jego zaczęte tematy, kilka swoich i dlatego też siedzę dzisiaj w biurze ogarniając całość.
Słonko pięknie świeci a ja w samotności siedzę w Gadułolandii (to taki wydzielony pokój w Szulandii) i ogarniam co mogę..

G zleciła mi modernizację budynku i tym samym wylądowałem u Inwestora pod drzwiami..
- My to się chyba znamy – zagadał zamiast zwykłego „dzień dobry”
- Znamy się znamy..
Inwestorem okazał się Pan, który miesiąc wcześniej próbował pod przedszkolem Syna Cichego sprzedać mi felgi do auta. Gdy nie chciałem zaproponował mi „grila” od tuningowanej wersji, hak i jaszcze jakieś duperele. 
Oprowadził mnie po całym budynku i przez cały ten czas słowotok wypływał w moim kierunku przedstawiając swoją wizję remontu i historię kilkunastu mniejszych i większych remontów przeprowadzonych bez żadnych zezwoleń.
Oprócz spękań na stropie i ścianach zwróciłem uwagę na masę sprzętu car-audio ustawionego na podłodze.
- To nie kradzione, handluję tym w internecie – odpowiedział czytając w moich myślach Inwestor..
Jadąc do niego głód sklejał mi obie ścianki żołądka i skusiłem się na rolo polecane kiedyś przez K, a znajdujące się jakieś 500 metrów od domu Inwestora.
I to był błąd.. Inwestor miał dziwny nawyk bliskiej rozmowy ze mną. Stawał zaraz za czubkami moich butów i przemawiał do mnie mocno zaburzając moją prywatną strefę. Dobrze, że mam rozmiar buta 48, bo gdybym miał mniejszy to byśmy się chyba stykali noskami. Inwestor coś mówił a ja się zastanawiałem tylko jak mocno wali mi z pyska tym kebabem..

O przypadkach medycznych Gaduły..
- Pozbyłem się „gówna” – krzyczy Gaduła po telefonie do laboratorium medycznego..
- Masz na myśli Miecza? – zapytuje K.
- Nie, gronkowca. Będę z radości chyba pił cały weekend.. – cieszy się Gaduła.
Nie wiem czy bardziej go cieszył brak robactwa czy zaplanowane pijaństwo.
Jak mówił, tak zrobił..

Dzwoni dzisiaj do mnie Gaduła:
- Będziesz dzisiaj w biurze?
- Ja już jestem odpowiadam.
- Ja nie będę. Popiłem wczoraj i po pijaku zjadłem szaszłyka razem z patyczkiem.. Dzisiaj byłem u gastrologa i on mi robił gastroskopię i ..
- Gaduła nie chcę tego słuchać..- ostrzegłem
Gaduła musiał się zwierzyć z tego co przeszedł, a ja nie mogłem tego słuchać i odłożyłem słuchawkę. 

skomentuj (0)

Naprawdę idealna.. 2012-04-24 16:38:43

Cichy.. Do mistrzostw zostały jakieś dwa miesiące, więc może zbierzesz chłopaków i wynajmiecie sobie jakąś lożę? – powiedziała Idealna Żona Cichego

skomentuj (1)

Żona idealna.. 2012-04-20 13:44:15

Żona Cichego kupując dla mnie piwo w Realu została poproszona o pokazanie dowodu osobistego. Pani sprzedawczyni się lekko zdziwiła, że ów klientka pełnoletniość osiągnęła dekadę temu.. Nie dość, że młoda (wyglądem) to jeszcze dba by piwo w lodówce było..

skomentuj (0)

Pulchne policzki.. 2012-04-06 12:19:02

Wylądowałem z Synem Cichego na bilansie czterolatka.
- Podejdź to cię zważymy – zaprasza pani doktorowa.
- Ale ja wiem ile ważę.
- Tak, to ile ważysz?
- Sto mniej niż Tata.
Doktorowa po ważeniu stwierdziła..
- Syn Cichego ma wagę w normie, ale Tata to ma sporą nadwagę..

Idziesz coś zjeść? – kręci się koło nas J.
- Nie idę. Za dwa tygodnie jadę na wesele i musze się w gajerek zmieścić.
- No proszę. Dieta garniturowa – podśmiechuje się J.
- A ty Gaduła też idziesz na to wesele czy coś zjemy?

K przyszedł dzisiaj do biura z wielką, maga wielką pizdeczką pod okiem. Jak już się wszyscy pośmialiśmy z niego, to się okazało że to pamiątka po wczorajszym meczu koszykówki..
Jedną stronę twarzy mat tak spuchniętą, że z profilu pasuje do ekipy konstruktorów bo wygląda jak by też miał nadwagę.


Wesołych Świąt i mokrego..

 

 

skomentuj (0)

Księga Gości



stat4u